|

Siostra Dominika Zaleska NDS,
zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej z Syjonu.
6 maja 1918 r. we Lwowie, w ziemiańskiej rodzinie z okolic Jasła. Ukończyła szkołę ss. Sacre Coeur we Lwowie. W czasie II wojny Światowej uciekła do Szwajcarii, gdzie rozpoczęła działalność w Czerwonym Krzyżu.
Po wojnie wstąpiła do Sióstr Matki Bożej z Syjonu, katolickiego Zakonu stawiającego sobie za cel zbliżenie chrześcijan i żydów. Śluby zakonne złożyła w Grandbourg ( Francja), 6 maja 1954 r. Żyła we wspólnotach w Paryżu (1963), Rzymie (1967), Lyonie (1968), Genewie (1969) i w Bayonne (2001). Ukończyła studia teologiczne w Instytut Catholique w Paryżu. Pracowała w duszpasterstwie służby zdrowia w Genewie oraz współpracowała ze Światową Radą Kościołów, zajmowała się działalnością ekumeniczną i wspierająca dialog z judaizmem.
Po roku 1989 przyjeżdżała regularnie do Polski gdzie wraz ze swoim Zgromadzeniem Zakonnym głęboko zaangażowała się w organizację Oświęcimskiego Centrum Spotkań i Modlitwy. Za swą działalność, 18 września 1995 r., otrzymała do Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów tytuł „Człowiek Pojednania”.
W 2001 r., została uhonorowana przez Prezydenta RP, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski- Polonia Restituta.
Ks. Abp Stanisław Gądecki tak napisał o siostrze Dominice :”Jesteśmy dłużnikami jej pięknego, wzniosłego, radosnego, ciągle żywotnego i życzliwego ludziom ducha. Tego ducha który swoim uśmiechem i humorem przygotował atmosferę dialogu miedzy chrześcijanami a Żydami w Polsce, a przedtem poza jej granicami”.
Sistra Dominika zmarła 10 sierpnia 2002 r. w Bayonne i tam też została pochowana.
Kraków, październik 2006
s. Anna Bodzińska NDS
Siostra Dominika z Genewy
Ks. Krystian
O dialogu chrześcijańsko-żydowskim, oświęcimskim Karmelu, charyzmacie Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej z Syjon (Notre Dame de Sion) i Polonii szwajcarskiej ks. Krystian rozmawia z s. Dominiką Zaleską NDS.
Siostra mieszkała w Szwajcarii jeszcze przed założeniem Polskiej Misji Katolickiej. Jakie były pierwsze kontakty z Polonią?
Kiedy ponownie przybyłam do Genewy od razu “utonęłam” w środowisku studenckim. Przyjęłam też posługę “kapelana szpitalnego”. Zaraz na początku mojej misji mogłam pomagać dwóm polskim misjonarzom z Haiti. Od tego też czasu zamieszkałam przy parafii św. Teresy w Genewie, gdzie do dzisiaj - od 33 lat - mieszkam. Brałam udział w Mszach Świętych po polsku, które odprawiane były przez o. Bocheńskiego, a później przez księdza Rektora Franię, początkowo - tylko raz, a potem dwa razy w miesiącu. Fryburg był daleko. Polonia genewska, wiedząc, że jestem Polką, przychodziła do mnie, gdy była potrzeba. Nawiązały się ścisłe więzi przyjaźni z Polakami, którzy tutaj zamieszkali po wojnie, jak i z Polakami, którzy tutaj przybywali na jakiś czas.
W imieniu ich wszystkich bardzo Siostrze dziękuję za każdy gest serca. Siostra należy do pionierów dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Gdy chodzi o Polskę, jest Siostra na tym polu wielkim autorytetem. Oczywiście o charyzmacie Zgromadzenia już mówiliśmy, ale jak wyglądało to historycznie i konkretnie?
Entuzjazm z lat studenckich odżył we mnie wraz z powrotem do Genewy. Mogę powiedzieć, że jestem “człowiekiem codziennych, zwyczajnych relacji międzyludzkich” - także w czasie mojej posługi w szpitalu. Brałam chętnie udział w bodaj każdej konferencji na temat relacji chrześcijańsko-żydowskich. Nawiązałam też kontakt z tutejszą wspólnotą żydowską - na płaszczyźnie odczytów, prelekcji, konferencji. Duże zasługi ma na tym polu Kardynał Charles Journet i jego sekretarz, późniejszy biskup, Pierre Mamie.
Sprawa Karmelu w Oświęcimiu...
Znałam osobiście Przełożoną z Karmelu w Oświęcimiu: wszystkie “za” i “przeciw” z jednej i z drugiej strony. Gdyby w całej sprawie było więcej pokory, nie musiałoby dojść do aż takich napięć. Trochę znam środowisko żydowskie w Szwajcarii. Spośród 15 tysięcy Żydów w Szwajcarii około 5 tysięcy mieszka w Genewie. Jest to środowisko bardzo spolaryzowane. Nadal istnieją różnice zdań na temat krzyża papieskiego.
Jak postrzegana jest Polonia w Genewie?
Bardzo pozytywnie. Iluż Szwajcarów, bez pytania przybywających tutaj Polaków o przekonania religijne czy polityczne wychodziło - i wychodzi im nadal - na przeciw z pomocną ręką. Choćby wspomnieć Panią Eggly czy piękną działalność humanitarną “Pro Polonia”, którą koordynuje p. Wanda Brysz. Iluż tam zaangażowanych jest Szwajcarów! Czasem zdarza się przykre zachowanie tego czy innego Rodaka, ale Szwajcarzy wiedzą, że chodzi raczej o wyjątek.
Za swoją działalność Siostra otrzymała wielkie odznaczenie od Prezydenta Rzeczypospolitej...
Tak, Polonia Restituta. Bardzo cenię sobie także odznaczenie Człowieka Pojednania, jakie wręczył mi w Polsce Ksiądz Biskup Stanisław Gądecki. Największą satysfakcję daje mi jednak zwyczajna przyjaźń i serdeczność, jakiej doznają na co dzień od ludzi z Genewy, z różnych środowisk myślenia i przekonań.
Siostra wielokrotnie spotykała Ojca Świętego Jana Pawła II. Które z tych spotkań wspomina Siostra najbardziej?
Wzruszające spotkanie na Umschlagplatz w Warszawie.
Życiowe motto...
Nic nadzwyczajnego. Jeśli miałabym wybierać z tych trzech: serce, praca i zrozumienie, pierwszeństwo dałabym dla zrozumienia.
Polskie Duszpasterstwo kończy w tym miesiącu obchody swego 50-lecia. Co chciałaby Siostra powiedzieć Polonii w Szwajcarii?
Imponujące były uroczystości jubileuszowe. Jest coraz lepiej. W Genewie mamy Msze Święte po polsku już w każdą niedzielę. Chciałabym jednak bardzo prosić Rodaków, żeby na pierwsze miejsce wynieśli to, co mają najlepsze, a nie to co mają najgorsze. Polacy potrafią być solidarni, gościnni, ofiarni jak potrzeba. Bądźmy tacy - bądźmy sobą.
Dziękuję Siostrze za wszystko: za całe wczoraj, za całe dzisiaj i ... za całe jutro. Niech Matka Boża, z którą Siostra idzie przez życie służąc Chrystusowi w Kościele, nadal dyskretnie roztacza swoją opiekę nad każdym Spotkaniem. Chociaż Siostra wyjeżdża do Francji pozostanie nam zawsze “Siostrą Dominiką z Genewy”.
Wywiad przeprowadził ks. Krystian (skrócony tekst wywiadu z Siostrą Dominiką, zamieszczony w polonijnym czasopiśmie “Wiadomości” nr 366/2001).
Jan Venulet o s. Dominice:
Siostra Dominika, była tym członkiem polskiej społeczności w Genewie, który był tu najdłużej z nas wszystkich. Chciałoby się powiedzieć “od zawsze”. Ta świadomość Jej obecności, możliwość poradzenia się i przedyskutowania miała dla wielu z nas ogromne znaczenie. Niestety, od kilku dni nie ma Jej już pośród nas i dlatego zebraliśmy się aby pomyśleć i pomówić o tej niezwykłej osobie.
Siostra Dominika urodziła się w roku 1918, w ziemiańskiej rodzinie w okolicach Jasła. Przed kilku tygodniami byłem w tamtych stronach i na prośbę Siostry zrobiłem zdjęcia jednego z domów rodzinnych. Cieszę się, że siostra Dominika jeszcze zdążyła się nimi nacieszyć.
Siostra Dominika ukończyła gimnazjum Sióstr Sacré Coeur we Lwowie. Zaraz po wybuchu wojny pracowała jako sanitariuszka w jednym z lwowskich szpitali. Wkrótce potem udało się jej uciec do Szwajcarii gdzie działała w siedzibie Czerwonego Krzyża otaczając opieką uchodźców z Polski.
Zaraz po wojnie wstąpiła do zgromadzenia Sióstr Notre Dame de Sion, zakonu stawiającego sobie m.in. za cel działanie na rzecz zbliżenia chrześcijaństwa i judaizmu. W tym czasie skończyła Szkołę Nauk Społecznych, a gdy po Drugim Soborze Watykańskim stało się to możliwe, jako pierwsza zakonnica ukończyła pełne studia teologiczne w Institut Catholique w Paryżu.
Siostra Dominika przez wiele lat pracowała w duszpasterstwie Szpitala Kantonalnego w Genewie niosąc pociechę i krzepiąc rozmową chorych bez względu na ich wyznanie czy też natężenie uczuć religijnych. Zawsze starała się dostosować ton rozmowy do oczekiwań i potrzeb chorego. Opowiadała mi kiedyś jak po rozmowie z chorym Żydem zadzwonił z podziękowaniem rabin, a na zakończenie rozmowy powiedział: “Que Dieu vous benisse ma Soeur”.
Obok pomocy chorym Siostra Dominika zajmowała się działalnością ekumeniczną, szczególnie na rzecz pojednania chrześcijańsko-żydowskiego co zresztą leżało zawsze w centrum zainteresowań Jej zgromadzenia. Dzięki swej postawie pełnej chęci współpracy i zrozumienia dla drugiej strony cieszyła się wielkim uznaniem tak w postępowych środowiskach katolickich jak protestanckich czy żydowskich. Z kontaktów tych korzystało też i Stowarzyszenie Polskie w Genewie. Ułatwiały nam one organizowanie spotkań z wybitnymi przedstawicielami Kościoła jak abp. Muszyński, ks. prof. Tischner, ks. Obirek i ks. Musiał. Wydaje mi się, że przeżywanie religii przez Siostrę Dominikę było bardzo bliskie odczuciom ks. Tischnera. Dominowała w nim treść ewangeliczna nad formą obrzędową.
Wraz z całym swoim zgromadzeniem Siostra Dominika była głęboko zaangażowana w doprowadzenie do zakończenia konfliktu o usytuowanie klasztoru karmelitanek w Oświęcimiu i w organizację oświęcimskiego Centrum Dialogu. W tym trudnym procesie odegrała bardzo istotną rolę. Dodam jeszcze, że w r.1993 wspólnie z Siostrą Dominiką stowarzyszenie nasze zorganizowało na uniwersytecie fryburgskim sesję na temat “Les juifs en Pologne hier et
aujourd’hui”.
Ta działalność Siostry Dominiki cieszyła się szerokim uznaniem czego wyrazem było w roku 1995 nadanie Jej przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów tytułu Człowieka Pojednania. Wkrótce potem prezydent RP udekorował Siostrę Dominikę orderem Polonia Restituta.
W ostatnich latach zdrowie Siostry Dominiki zaczęło zawodzić. Pojawiła się ciężka choroba, której starała się nie poddawać. Robiła wszystko co radzili lekarze, a jednocześnie kontynuowała swoją działalność, dyskutowała, czytała i utrzymywała kontakty z przyjaciółmi. Ostatni raz rozmawiałem z Nią na dwa dni przed śmiercią, miała trudności z mówieniem ale myśl była jasna.
Siostra Dominika była naszym dobrym duchem z oddaniem wspierającym sprawy, które uważała za słuszne, życzliwa ludziom i wyrozumiała dla ich potrzeb i słabości.
Nasza droga Siostro Dominiko będzie nam Ciebie bardzo brakować. Nie zapomnimy o Tobie.
Jan Venulet Genewa, 18 sierpnia 2002
Soeur Dominika Zaleska, religieuse de Notre-Dame de Sion, qui vient de nous quitter ce 10 août 2002, est née le 8 mai 1918 à Lwow, elle appartenait à une grande famille polonaise, du sud de la Pologne présente aussi en Ukraine.
Sa famille était à la fois terrienne et engagée depuis des siècles dans les relations diplomatiques internationales. Soeur Dominika en avait reçu ses racines : sa forte identité polonaise et le sens de l'acceptation des différences entre les personnes et les peuples pour aider à leur rencontre.
La seconde guerre mondiale, le drame de la domination nazie et de la domination soviétique ont fait d'elle une réfugiée en Suisse, pas une émigrée, ni une exilée !
Elle a adopté pleinement la Suisse. Elle y a fait des études sociales et s'est engagée dans les activités d’entre aide qu'imposait la guerre, aidée en cela par le rayonnement et les relations de sa parente, Mademoiselle Hedwige Romer, elle-même issue d'une vieille famille de Courlande, qui travaillait dans les organisations internationales à Genève.
La Pologne et Genève, cette double appartenance a marqué soeur Dominika, elle y a été fidèle toute sa vie , ce fut le tremplin de son action apostolique : Une action apostolique éclairée par l’attention aux plus éprouvés, à la fois dans ses engagements sociaux à la Caritas et à l'aumônerie de l'hôpital cantonal de Genève, éclairée aussi par son zèle oecuménique d'unité entre les chrétiens et la réconciliation entre juifs et chrétiens.
Soeur Dominika avait une spiritualité catholique forte qui a inspiré sa vie contemplative à la fois pendant les dix premières années de sa vie religieuse vécues dans notre Branche contemplative, et ensuite pendant les années de sa vie religieuse apostolique de sœur de Sion.
À Genève, à Fribourg, pendant ces années de guerre et après-guerre, comme plus tard encore lorsqu'elle fut envoyée à Genève par ses supérieures, elle a été soutenue, aidée, par des amis prêtres éminents. Ce sont et ce furent l'abbé C. Journet plus tard cardinal, Mgr P. Mamie évêque de Lausanne, Genève, Fribourg, des dominicains comme le père G. Cottier, maintenant théologien de la maison du pape, les regrettés Pères A.-C Rzewuski, J. de Menasce.
A Genève, elle a noué de fortes relations avec le bureau du Congrès juif mondial, auprès des Nations unies et du Conseil Oecuménique des Eglises, et des amitiés durables avec le Dr.G. Riegner, le grand rabbin Safran, le Prof. J. Halpérin, sans compter tous ses amis suisses et polonais qui ont été stimulés par elle et qui lui ont été d'un grand appui. Soeur Dominika était attentive et accueillante aux situations qui se présentaient. Elle nourrissait sa créativité par un souci d'information, par une attention à la pensée d'autrui ; spontanément, elle cherchait à améliorer les situations par elle-même lorsqu'elle le pouvait, ou bien en réfléchissant, seule ou avec des proches, pour voir qui pourrait être efficace.
Elle n'a jamais eu de responsabilité hiérarchique, de « pouvoir », mais elle a engagé une immense responsabilité personnelle, en fidélité aux appels reçus. Elle offrait à qui pouvait les réaliser ses suggestions, avec persévérance, voire avec opiniâtreté, en gardant cependant une grande liberté intérieure : « Je fais tout ce que je peux et après Dieu fait ce qu’Il veut ».
Depuis l'élection de Jean-Paul II, soeur Dominika a eu la joie de renouer avec son pays et d'y être présente aux "moments où il le fallait". En 1987 au moment de la crise autour du Carmel d’Auschwitz, un inoubliable voyage avec soeur Magda et Soeur Anne Denise, alors Supérieure Provinciale, leur a permis de mieux saisir l'aspect polonais grâce aux rencontres avec des laïcs engagés : J. Turowicz, A. Potocki, S. Wilkanowicz, comme aussi de religieux et d'evêques, le Père S. Opiela S.J., Mgr Muszynski. Ce voyage a ouvert à soeur Dominika et aux religieuses de Notre-Dame de Sion les portes d'une activité apostolique féconde.
À mesure que des problèmes de santé plus graves se sont présentés, que l'évolution de la vie religieuse contemplative et apostolique, dans le tournant ecclésial de Vatican II lui sont apparus, , soeur Dominika a trouvé à chaque étape de sa vie comment répondre à ces appels spirituels en prenant appui sur son identité polonaise, sa tradition familiale et sa vocation de religieuse de Sion.
Un fait parmi d’autres fera saisir sa manière d’agir, profonde, créative et humble à la fois. En 1963 tandis que sous la responsabilité du Cardinal A. Bea, le Concile avançait péniblement dans l’élaboration d’un texte sur les rapports de l’Eglise avec le peuple juif, et que la Congrégation aidait déjà plusieurs évêques à saisir l’importance de ce projet de Jean XXIII, sœur Dominika suggéra à nos supérieures d’inviter le Cardinal Bea à notre Chapitre Général qui avait lieu à Rome, en janvier 1964. Elle exprima son idée, insista, avec arguments à l’appui, de septembre à décembre. La supérieure Générale réfléchit, accepta et rencontra le cardinal qui vint au Chapitre et engagea avec nous, sa parole, son action et sa sollicitude jusqu’à sa mort en 1967. Qu’aurait été notre chemin de Sion jusqu’à maintenant sans ce caillou de lumière sous nos pas. Sœur Dominika n’était pas à Rome au Chapitre, mais de Paris où elle suivait les cours de l’institut œcuménique Saint Serge, elle avait accompagné les travaux du Concile de sa vigilance.
Soeur Dominika tenait à mourir dans une communauté de soeurs de Sion bien que ses supérieures, la sentant si enracinée à Genève ne l'y aient pas poussée. C'est dans la communauté de Bayonne qu'elle a « accompli » sa vie, lucide et présente à Dieu et à ses soeurs jusqu'au bout.
Elle repose dans la paix de Dieu.
Soeur Magda et Sœur Anne Denise nds
|