|
3 Lutego rozpoczęła się 5 Pielgrzymka Zaufania przez Ziemię w Azji, w Manili.
Wzięło w nim udział 3 tys. uczestników z ponad 50 krajów. Ten kolejny etap pielgrzymki zaufania przez ziemie przebiegał pod hasłem „Pragnienie życia w pełni – wezwanie do przemiany świata”.
Przez kolejne dni przed południem gromadziliśmy się w parafiach, by wspólnie modlić się i rozważać List z Chin br. Alois. Nasza grupa (trzy siostry: Leah Beth i ja oraz trzy nasze znajome: Janice, Sheena i Ruvie Rose) została przydzielona do parafii Cudwonego Medalika, kilkanaście minut od naszego domu. Tam już od kilku miesięcu młodzi, gromadzili się co tydzień, na modlitwie Taize. W parafii tej aż 40 procent to ludzie młodzi, stąd duszpasterstwo skierowane do nich jest bardzo rozbudowane. Pochodziliśmy z pięci krajów: z Filipin, Singapuru, Szwajcarii, Niemiec, Korei, no i ja z Polski. Około godziny 10 udawaliśmy się wpierw jeepem, a później metrem do Don Bosco Makati Technical Institutu, gdzie gromadzili się wszyscy uczestnicy spotkania na modlitwę i posiłki.
O 12 rozdawany był typowo filipiński lunch – ryż z warzawami lub mięsem, i jakieś ciasteczko. Od pierwszego dnia spotykałam sie z ogromnym zainteresowaniem. Młodzi chcieli wiedzieć skąd jestem, co robię, często też pytali o Zgromadzenie. Dla mnie była to okazja poznania bogactwa kultur krajów Azji. Ogromną grupą oprócz Filipińczyków, była delegacja z Chin. Pokazywali zakupy, które dokonywali w pobliskim sklepie – ciesząc się z Biblii czy książek o tematyce religijnej, które nie jest łatwo dostać w Chinach. O 13 gromadziliśmy się na boisku sportowym, na modliwie z braćmi z Taize. Po niej zorganizowane były warszaty lub dzielenie sie grupach. Warsztaty dotyczyły różnych tematów. Jednym z prowadzących je był biskup z Kambodży, który opowiadał o sytuacji swojego kraju. Była rowniez grupa ludzi dzięlaca się, jak Biblia pomagała im wyzwalać się z narkotyków. Był duszpasterz imigrantów. Dla osób rozeznających - warsztaty o powołaniu do życia konsekrowanego, prowadzona przez jednego z braci Taize.
Ja uczestniczyłam w warsztatach o dialogu na wyspie Mindanao. Prowadziła je grupa młodych chrześcijan i muzułmanów. Spotkanie rozpoczęliśmy od napisania w swoich językach słowa „pokój”, a następnie podzielenia się co ono dla każdego oznacza. Piękne świadectwo dała Angela z Indonezji. Urodziła się w rodzinie praktykujących muzułmanów. Kiedy była w szkole średniej postanowiła przejśc na chrześcijaństwo. Bardzo bała powiedzieć się o tym swoim rodzicom, szczególnie mamie. Kiedy jednak nadszedł czas ostatecznej decyzji i chrztu musiała powiedzieć mamie. Mama zaskoczyła ją swoją postawą. Powiedziała, że dobrze jeśli chce być chrześcijanka ona się zgadza, ale musi nią być w całej pełni – praktykować bardzo sumiennie. I to właśnie mama – muzułmanka - okazała się podporą jej wiary. To ona przypominała o modlitwie, budziła do Koscioła etc..Angela zakończyła swoje świadectwo: „To własnie dla mnie oznacza słowo pokój”.
Następnie Ksiądz odpowiedzialny za owa grupę, przybliżył historię dialogu na Mindanao. W 1974 roku Paweł VI zaprosił do siebie biskupa Tay Bido, aby opowiedział mu o sytuacji braci chrześcijan i muzułmanów na wyspie. Od tego tez momentu rozpoczęła się historia spotkań obydwu wspólnot. Miejsce to jest nieustannie nękane - aż do dziś, wojnami między poszczególnymi plemionami. W przeważającej większości, Mindanao zamieszkuja muzułmanie. Kiedy dochodzi do konfliktu, czy do jakieś katastrofy naturalnej, chrześcijanie starają się być przy muzułmanach, często też razem obchodzą swoje święta jak i dni żałoby po stracie członka rodziny. Powstały szkoły, do których chodzą dzieci obu wyznań. Co roku organizowane są letni obozy dla młodych, dzięki którym dociera sie również do rodziców. Jest to dialog wiary i życia (Dialogue through faith and life). W ów dialog i wspólne spotkania włączeni zostali także rodowici mieszkańcy tzw. Aitas – którzy zachowują swoje wierzenia. W czasie forum, w którym uczestniczyła m.in Lucy – przedstawicielka Aitas, Nor (muzułmanka) i chrześcijanie mogliśmy zadać wiele pytań. To co uderzało to wzajemny szacunek i pokój bijący od nich. Miałam jeszcze kilka okazji porozmawiania z Nor. Bardzo sie cieszę z tej nowej przyjaźni.
W czasie wieczornych modlitw, brat Alois prowadził krótkie medytacje oparte na „Liście z Chin” który dostaliśmy w pierwszy dzień spotkania. Mówił on o pragnieniu, które wpisane jest w każdego człowieka. Pragnieniu życia i pełni. Od niego ciezko uciec i często ono kieruje naszymi krokami. Duch woła w sercu człowieka, jeśli słuchamy Jego głosu, zmienia się nasze patrzenie, zachowanie, zmienia się nasze serce. Jesteśmy bardziej nastawieni na dialog i bardziej solidarni. W kolejne wieczory kontynuował ten temat. Potrzeba poświęcić trochę czasu, by zwrócić się do Boga każdego dnia. Potrzeba też komunii z innymi, by iść wspónie do Niego. Eucharystia jest wyrazem Komunii. W niej otrzymujemy życie, by móc się nim dzielić. Potrzeba też prostoty, by dzielić się i być solidarnym z innymi. To właśnie na Filipinach tak łatwo doświadczyć. Ludzie, którzy często żyją w ogromnie prostych warunkach, potrafią się dzielić.
W czasie jednej z modlitw przeczytany został list z Haity. Niesamowite świadectwo wiary młodego człowieka, którego życie zostało wstrząśniete aż do podstaw, w czasie ostatniego trzęsienia ziemi. Prosił on, aby pamiętać o Haiti każdego 12 miesiąca przez kolejny rok. To może spełnić każdy – być solidarnym z cierpiącymi poprzez swoja modlitwę. Tradycyjnie wiele słynnych pieśni z Taizé przetłumaczono na główny filipiński język tagalog. Wieczorne modlitwy kończyły się adoracją ikony Krzyża. Każdy, kto chciał, mógł podejść oprzeć czoło na ikonie i powierzyć Chrystusowi ciężary życia własnego lub bliskich.
W sobotę po połuniu czas został wypełniony spotkaniami w regionach, w czasie którego rozmawialiśmy o tym jak kontunuować Pilgrzymkę Zaufania po spotkaniu.
Następnie spotkaliśmy się na Święcie Narodów. Kilka grup z krajów, głównie z Azji przygotowało śpiewy, tańce mówiące o temacie tego dnia: „wezwanie, by przemieniać świat”. Wszyscy w pięknych strojach ludowych. Najbardziej wzruszające było świadectwo młodego Japończyka na wózku inwalidzkim - jego całe życie oparte jest na zaufaniu innym. Nie jest w stanie nic wykonać bez pomocy innych. Dzięki temu sam doświadcza ogromnej miłości i solidarności. Prosił też, by na kolejne spotkanie zabrać więcej młodych osób, które mają trudności w poruszaniu się.
Nasze spotkanie zakończyło się celebrają niedzielnej Eucharystii, której przewodniczył kard. G. Rosales. W czasie swojej homili mówił o przyjaźni z Jezusem.
Cały ten czas był dla mnie ogromnym darem poznawania trochę innego Kościoła – Kościoła Azji. Rozmawiając z osobami z Wietnamu, Chin, Indonezji często słyszałam jak dla nich ważne jest to spotkanie; spotkanie w którym mogą manifestować i dzielić się swoją wiarą. Kiedy wrócą do swojego kraju, nie będzie to już tak proste. Dla mnie radością było podzielenie się z osobami z Wietnamu wiadomością, którą przypadkowo znalazłam w interenecie, iż 4 II (jeżeli dobrze pamiętam) Kościoł w Polsce łaczył się poprzez modlitwę z Kościołem wietnamskim. Kiedy o tym mówiłam, często pytali dlaczego i widziałam radość na ich twarzach.
Każda wspólna modlitwa z młodymi z różnych krajów, była dla mnie zaczerpnięciem oddechu nadziei, nadziei na świat bardziej bliski, solidarny i otwarty na innych.
Fotogaleria
|