|
Mała grupa przyjaciół s.Piar postanowiła zbierać co miesiąc pieniądze na dożywanie dzieci w szkole, w wiosce w okolicach Pampanga. Ludność, która tam mieszka to tzw. Indiginious people (rodowici mieszkańcy) - Aytas. Ich wioski znajdują się często w głebi kraju, z dala od głównych dróg. Każde takie plemie ma swoją kulturę, swoje prawa – często „oko za oko, ząb za ząb” .Czasem jesli nie zostali zmuszeni przyjąc chrześcijaństwa – swoje religie animistyczne. Ta wioska, do której przyjechaliśmy została dawno ochrzczona przez protestanckiego pastora – nie pamiętają już nic ze swoich pierwotnych wierzeń, czasem tylko dzieci noszą amulety, które mają je chronić. W czasie cotygodniowego spotkania z rodzicami (do szkoły uczęszcza 250 dzieci, aczkolwiek powinno znacznie więcej), ktoś to kto pełni funkcję „jakby sołtysa” w czasie pogadanki prosił rodziców, by nie żenili swoich dzieci wcześnie – tzn między 13 a 15 rokiem życia, by dali swym dzieciom szanse na edukacje. Po spotkaniu wyjaśnił nam iż taki tu jest zwyczaj, iż dziewczynce aranżowane jest małżeństwo bardzo wcześnie. Jedna z jego córek miała 15 lat, gdy została wydana za mąż. Rodzice nie moga nic powiedzieć, bo to wujowie wyznaczają czas na zamążpójście. Narzeczony płaci za przyszłą małżonkę – czym bardziej wykształcona tym droższa. Ale płaci nie rodzicom, ale oczywiście wujom. Stąd dziewczynki są cenione...
Inna historia, ktora bardzo nas oburzyła, ukazuje prawa jakimi rządzą się plemiona. Otóż dwie młodziutkie dziewczynki poszły pływać. W czasie kąpieli jedna z nich się utopiła. Gdy ją znaleziono miała rane na szyi. Oskarżono jej koleżankę oto, ze ją zabiła. Karę jaką miała ponieść –to śmierć. Dziewczynka uciekła i się schowała. Rządzący plemieniem orzekli, że jeśli nie wróci, z jej rodziny musi zginąc dwóch członków. Wróciła i poniosła karę..
Przywieźliśmy tam 100 kg ryżu, makaronu i trochę warzyw. Aby wyżywić dzieci - tzn dać im jeden ciepły posiłek dziennie potrzeba 2500 pesos (około 40 euro). Odkąd taki posiłek jest tu dawany, przychodzi do szkoły więcej dzieci . Prosty powod, o misce porannego ryżu nie byliby nawet w stanie dojść do szkoły i wrócić do domu. Niestety nie zawsze są pieniądze, by dzieci miały ów posiłek. Dorośli mówili jak bardzo są nam wdzięczni, że przyjechalismy – ich nikt nie odwiedza, nikt o nich nie słyszał..albo nie chciał słyszeć. Teraz, gdy zbliża się elekcja przyjechali jedynie, by powiesić kilka plakatów i mamić obietnicami.
Fotogaleria

|