|
Wczoraj dostałam email z informacjami o sytuacji na Filipinach. Napisany został w związku ze zbliżającymi się wyborami. Oto kilka danych:
27 % rodzin Filipińskich jest bardzo biednych
7 % nie ma dostępu do biężacej wody
11.6 mln Filipińczyków w wieku 6-24 r.ż. nie chodzi do szkoły
1 na 10 Filipińczyków nie umie czytać (5.2 mln)
niesustanne łamanie praw człowieka (6 lutego 2010 r. 43 pracowników zdrowia zostało bezprawnie aresztowanych. W dalszym ciągu nie są na wolności i są torturowani- tzw. The case of Morong 43)
masakry ludności (np. Mindanao 2009 r.),
brak służby zdrowia dostępnej dla każdego,
wszędobylska korupcja na każdym poziomie, nepozyzm, monopol na władzę
dyskryminacja,
wewnętrze konflikty między grupami etnicznymi
bezprawne pozbawianie ziemi
kilkadziesiąt tysięcy Filipińczyków jest nieustannie przesiedlanych – z powodu zabrania ziemi, lub klęsk żywiołowych
wysokie bezrobocie
wyzysk dzieci – nawet 5 letnie czasem pracują
lista ta jest dużo dłuższa...
Tym wyzwaniom nie podołał obecny rząd;
Już maju nowe wybory.
Mnie osobiście przeraża już sam ogrom marnowanych pieniędzy - plakaty wyborcze i inne gadżety (kalendarze, długopisy, wachlarze etc etc) są rozdawane dosłownie wszędzie i to nie w pojedyńczych ilościach. Czas na spoty wyborcze niektórych partii już został przekroczony.
Do wyborów startują synowie i córki dziadków, którzy byli politykami – to już drugie, a czasem trzecie pokolenie startujących do wyborów z tych samych rodzin.
Składają wielkie obietnice, ale czy można mieć choćby nikłą nadzieję, że zostaną spełnione?
Przesłanki niestety wskazują na co innego.
|